Blog

„Tuwim i inne chłopaki” – czyli dlaczego warto czytać Norwida dwulatkom?

„Tuwim i inne chłopaki” – czyli dlaczego warto czytać Norwida dwulatkom?

Czy poezja dla dzieci musi być infantylna? Nie – i dlatego nowy appbook pomelody nie nazywa się „Wierszyki dla maluszka”. Nie ma w nim kotków, piesków ani misiaków (chociaż, to trzeba przyznać, znalazło się miejsce dla kózki, baranków i małpy). Jest za to Norwid – ten od „Ciemności”, Baczyński – poeta-żołnierz, a także Leśmian – ten od neologizmów. Jest też, zgodnie z tytułem, Tuwim. Dlaczego właśnie oni?

Poezja dla dzieci vs. wierszyki – czy jest jakaś różnica?

Wśród książek dla dzieci bez problemu znajdziesz proste rymowanki – opowiadające jakąś równie nieskomplikowaną fabułę, z przewidywalną puentą i rytmem, który wpada w ucho po pierwszym przeczytaniu. Rymuje się, więc to musi być poezja, prawda? No właśnie niekoniecznie.

Poezja to znacznie więcej niż rymy (zwłaszcza te w duchu „kotek – płotek”) – to przede wszystkim język, który otwiera nowe światy. Czasem to metafora, która pozwala zobaczyć coś znanego zupełnie inaczej. Kiedy indziej to rytm, który niesie znaczenie. Poezja to sztuka, która bywa trudna – i właśnie dlatego jest warta poznania. Kiedy wierszyki uczą myć zęby, poezja uczy słuchać języka.

Nie ma nic złego w prostych wierszykach – mają swoją rolę, zwłaszcza na początku czytelniczej drogi. Problem zaczyna się wtedy, gdy to wszystko, z czym dziecko ma kontakt. Kiedy unikamy trudniejszej poezji, „bo dziecko jeszcze nie zrozumie”, sami sobie odcinamy drogę do czegoś więcej. To jak karmienie malucha samymi deserami. Słodkie? Owszem. Dziecko zje? Pewnie. Ale czy na tym powinna polegać cała literacka dieta?

Dlaczego akurat te chłopaki?

Appbook „Tuwim i inne chłopaki. Moja pierwsza poezja z dźwiękiem” zawiera dwanaście wierszy, które traktują dziecko poważnie, bo dzieci zasługują na dobrą literaturę – nawet jeśli mają dopiero dwa lata i czasem próbują sprawdzić, czy da się zjeść książkę.

Mamy tu Gałczyńskiego ze „Spotkaniem z matką” – wierszem o pamięci, która wraca poprzez szereg obrazów. Kiedy słuchamy „Byłem wtedy mały jak muszelka, a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne", dziecko może nie rozumieć wszystkich słów (a już zwłaszcza odniesienia geograficznego). Poczuje jednak ten ogrom miłości mamy doświadczanej z perspektywy malucha.

Jest i Leśmian z wierszem „Z lat dziecięcych”. Poeta zderza w nim perspektywy: za trawą znajduje się cały wszechświat, w sianie śpi słońce. I tutaj dziecko powoli oswaja się z pomysłem, że słowa to nie tylko narzędzia komunikacji, ale materiał do budowania światów.

Baczyński pojawia się u nas z „Legendą” – dlaczego nie pokazać dziecku, że język może być jak zaklęcie? Że słowa mają moc przywoływania obrazów, uczuć, nastrojów? To także mistrzostwo rytmu, który po prostu dobrze brzmi i pokazuje, że wiersz może wciągać tak samo jak dobra opowieść.

Tytułowy Tuwim występuje w appbooku dwukrotnie – raz ze „Skakanką” (być może najbardziej „dziecięcym” wierszem w całym projekcie), drugi raz z „Cudami i dziwami”. „Skakanka” to utwór wbrew taniej dydaktyce, o nieustannie lekko prowokującej (ale jak wierzymy: słusznej) wymowie. Z kolei „Cuda i dziwy” to pochwała wyobraźni, która pozwala szukać piękna nie gdzie indziej, jak w nas samych.

To oczywiście nie wszystkie chłopaki – są także Słowacki i Mickiewicz, jest Czechowicz, Fredro, Kern, Krasicki. Jest i Norwid.

Norwid dla dwulatka – serio?

Serio. Dwulatek nie będzie analizować środków stylistycznych czy umieszczać tekstu w historycznoliterackim kontekście. Zamiast tego posłucha melodii języka, wchłonie rytm, poczuje emocje.

„Daj mi wstążkę błękitną” to wiersz o relacji. Kiedy czytamy ten wiersz (albo słuchamy go w wersji muzycznej), dziecko usłyszy melodię, prośbę, czułość. Nie musi w pełni rozumieć, że to wiersz o niespełnionej miłości, o tęsknocie, o niespełnieniu. Wystarczy, że usłyszy, jak delikatnie można mówić o uczuciach, a język może być piękny sam w sobie.

To podobnie jak ze sztuką w muzeach – nie czekamy, aż dziecko zrozumie perspektywę i złoty podział, żeby pokazać mu obrazy. Pokazujemy, bo obcowanie ze sztuką otwiera w głowie nowe drzwi. Tak samo jest z poezją. Nie musimy czekać, aż dziecko będzie „gotowe” na Norwida. Norwid jest gotowy na dziecko – jego poezja działa na wielu poziomach. Ten najbardziej podstawowy i jednocześnie chyba najgłębszy – muzyczny, emocjonalny – jest dostępny nawet dla najmłodszych.

Poezja śpiewana dla dzieci – dlaczego to działa?

W appbooku każdy wiersz ma swoją interpretację muzyczną, dostępną w naszej aplikacji. Poezja śpiewana dla dzieci to sposób na to, by trudne stało się przystępne, ale jednocześnie nie uproszczone. Dzięki muzyce poezja zyskuje dodatkową warstwę – poniekąd ułatwiającą emocjonalny odbiór słów.

Muzyka w „Tuwimie i innych chłopakach” czasem podkreśla rytm (jak w „Malarzach”), czasem buduje nastrój (jak w „Spotkaniu z matką”), a czasem kontrapunktuje, dodając nowe znaczenia. Sztuka może być wielowarstwowa, a różne języki artystyczne mogą się ze sobą przeplatać.

Co zyskuje dziecko?

Przede wszystkim: prawdziwe spotkanie z poezją. Nie z „dostosowanym do wieku” produktem, ale z poezją, która nie udaje.

To także lekcja, że nie wszystko musi być oczywiste: że język może być zagadką, grą, przygodą, a słowa potrafią znaczyć więcej, niż mówią wprost. To umiejętności, które przydadzą się nie tylko na lekcjach polskiego, ale w całym życiu – w rozumieniu ironii, metafory, podtekstu. Jak to się mówi: w czytaniu między wierszami.

A przy tym wszystkim – i to może najważniejsze – dziecko dostaje sygnał, że jest traktowane poważnie: że dorośli nie zakładają z góry, że „tego nie zrozumie”. Przecież zrozumie – może z pomocą rodzica, może całkowicie po swojemu – ale zrozumie.

Poezja dla dzieci – bez uproszczeń

Appbook „Tuwim i inne chłopaki” to trochę taki manifest naszej filozofii. Mówimy w ten sposób: nie upraszczajmy dzieciom świata… za bardzo. Nie udawajmy, że sztuka nie powinna stawiać odbiorcy żadnego oporu. Czasem może być trudna, niejasna, wymagająca – i właśnie taka jest najbardziej rozwijająca.

Przecież w końcu nie chodzi o to, żeby dwulatek, trzylatka czy sześciolatek analizowali środki stylistyczne. Chodzi o to, żeby usłyszeli, że język może brzmieć jak muzyka, a słowa mogą znaczyć więcej niż ich powierzchnia. Że poezja istnieje – i jest dla nich.

I właśnie o to nam, w pomelody, zawsze chodziło: żeby nadmiernie nie upraszczać i żeby dawać dzieciom to, co najlepsze – nawet jeśli wydaje się, że to „za trudne”. Dzieci zasługują na Norwida. Nawet te dwuletnie. Może zwłaszcza te dwuletnie?

Poznaj appbook „Tuwim i inne chłopaki. Moja pierwsza poezja z dźwiękiem”

Jeśli zależy Ci, żeby Twoje dziecko naprawdę oswoiło się z poezją – tą Norwida, Baczyńskiego, Leśmiana, Tuwima i całej ekipy chłopaków wspomnianych wyżej – zaproś je do naszego appbooka z muzycznymi interpretacjami wierszy. To 12 kompozycji, które traktują małego słuchacza poważnie i uczą go wyczuwania języka, rytmu oraz emocji, zamiast podsuwać jedynie „słodkie rymowanki”.

Menu

Twój koszyk

Nie ma produktów w Twoim koszyku

Zaloguj się