Blog

Z pamiętnika matki: wakacje z dziećmi

Z pamiętnika matki: wakacje z dziećmi

Kiedy wyobrażałam sobie wczasy, niczym widokówki przelatywały mi przed oczami obrazy z instagrama: przejrzyste morze, drinki z palemką i to słynne dolce far niente (wł. słodkie nicnierobienie). Klasyczny błąd nowicjusza, a przecież nim nie jestem.

Podróże kształcą, a nawet kształtują… żelazny charakter rodzica. Czasem trzeba sobie pomóc, by jednak też skorzystać z tych błogich chwil wypoczynku. Jak?

 

Scena 1: jesteśmy na wczasach

Lotnisko. Oprócz obowiązkowych w bagażu podręcznym woreczków strunowych z kosmetykami, ułożonej sprytnie elektroniki i teczki z dokumentami, jest miejsce na jeszcze jedno ważne akcesorium: przekąski. Bez tego ani rusz. Nic tak nie łagodzi zmiany ciśnienia przy starcie i lądowaniu, jak lizak, woda, guma do żucia, cokolwiek… A jednak tym razem nie działa. Mamo, bolą uszy! Mamo, głośno! Dziecko w lot nieswoje i z całą pewnością nieskore do spania. Nagle pojawia się przebłysk matczynego geniuszu - słuchawki! Choć schowałam je do plecaka z myślą o sobie, w gruncie rzeczy nie zaszkodzi spróbować. Młode nie jest głupie, z samymi słuchawkami nie będzie siedzieć, żąda dźwięków, w dodatku znajomych. Uff! Matka zaradna i na to ma rozwiązanie. Choć w samolocie z internetu korzystać nie można, przezornie pobrałam do offline playlistę pomelody. I to wcale nie była składanka Podróżujemy, a nowy śpiewnik. Lecimy: Głowa, ramiona…i reszta kończyn. Jesteśmy uratowani i wygimnastykowani.

Scena 2: morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew…

Wszystko to w letnie dni… zmęczyć dzieci potrafi. Choć słaniają się na nogach po serii wodnych kąpieli, ani myślą skorzystać z pięknej włoskiej tradycji - siesty połączonej z popołudniową drzemką. Jednak my, rodzice walczący o przeczytanie drugiej strony przywiezionej książki, nie poddajemy się tak łatwo. Nie po to budujemy zamki z piasku i skaczemy na falach, by nic z tego nie mieć. Szybka analiza dostępnych możliwości przynosi rozwiązanie: Misiu, a nie chcesz posłuchać bajeczki? Mam tu dla Ciebie słuchowisko, połóżmy się na chwilę i posłuchajmy. Aby młode nie wyczuło podstępu, trzeba zacząć od czegoś trzymającego w napięciu. Legenda o bazyliszku pasuje jak ulał - wartka akcja, mocna muzyka. Jednak wraz z rosnącym zainteresowaniem, łagodzimy emocje. Pora na nieco spokojniejsze Brzydkie Kaczątko. Na koniec atakujemy słodyczą - Złotowłosa i trzy misie. Bezsenność nie ma szans. Ba! Codziennie zmieniamy repertuar - bajek nie braknie, choćbyśmy mieli tak słuchać do końca wakacji.

Scena 3: nie liczę godzin i lat…

Szczęśliwi czasu nie liczą, ale są takie sytuacje, gdy minuty dłużą się niemiłosiernie, np. w oczekiwaniu na obiad, spóźniony samolot, kolejną falę cierpliwości czy wieczornej ciszy. Nie działają spacery w poszukiwaniu muszelek, obserwacja motyli ani tajne misje z latarkami, by obserwować nietoperze. Do głowy przychodzi tylko jedno: czas na Las. 

Choć po piratach nie należy się spodziewać zbyt wiele dobrego, ten z pomelodiowej bajki bez wątpienia zostaje moim osobistym bohaterem. Jest spokój.

Ale to już było…

Las, plaża, woda, natura, niebo, zabawa z rówieśnikami… Pokusa stawania na głowie w celu stworzenia najlepszych dziecięcych wspomnień jest ogromna. I dobrze! Jednak w tym szaleństwie, odrobina wakacyjnego lenistwa brzmi dla mnie jak przejaw zdrowego rozsądku. W końcu dzieci nie są jedynymi uczestnikami urlopowych wyjazdów, a nowe otoczenie sprawia, że niekoniecznie muszą odnaleźć się w nowym miejscu. Dostosowujemy się, każdy tak, jak umie. Oprócz SPF 50 i kapelusza, zabieram apkę. Nie zajmuje miejsca, a zajmuje dzieci. Pamiętasz Muzyczne zabawy w samochodzie? A Ty jakie masz wakacyjne life-hacki?

Głowa, ramiona, kolana, pięty. Śpiewnik na nudę

13 piosenek, 33 zabawy, 1 ŚPIEWNIK NA NUDĘ! Odkryj nowość pomelody, która zapewnia dziecku niezapomniany czas z muzyką i aktywnościami ruchowo-plastycznymi.

Zaloguj się

Menu

Twój koszyk

Nie ma produktów w Twoim koszyku